poniedziałek, 29 listopadaCS Superliga - nowa jakość speedrowera
Shadow

Uwielbia Śląsk, ale przyszedł czas na zmiany. „Robię to z bólem serca” (wywiad)

Szymon Kowalczyk (fot. Dorota Wiśniewska)

Szymon Kowalczyk w minionym sezonie był jednym z filarów wicemistrza Polski, wykręcając drugą średnią w zespole. Niestety dla „niebiesko-białych”, jego przygoda ze Śląskiem Świętochłowice dobiega końca. Jak sam przyznaje – z trudem, ale musiał podjąć taką decyzję.

Konrad Cinkowski (CSSuperliga.pl): Sezon 2021 dobiegł końca, a wraz z nim twoja przygoda z MS Śląskiem Świętochłowice. Dlaczego decydujesz się na taki ruch?
Szymon Kowalczyk: Przyszedł czas na zmiany. Uwielbiam klub w Świętochłowicach – działaczy, zawodników i kibiców. Czuję się tam, jak w domu, ale potrzebuję nowych impulsów, motywacji do treningów.

– Mówisz otwarcie: „kocham tych ludzi”, „ten klub jest świetny”. To powodowało, że podjęcie decyzji było jeszcze trudniejsze?
– Oczywiście. Odejście z najlepszego klubu w Europy, najlepszego w Polsce jest bardzo trudne i robię to z bólem serca, ale potrzebuję indywidualnych celów, aby się rozwijać i stąd takich ruch.

– Swoją drogą trochę przykro się patrzy na sytuację MS Śląska. Rok temu mistrzostwo, w tym sezonie wicemistrzostwo i nagle totalny rozpad…
– Śląsk sobie poradzi! Są tam odpowiedni ludzie, którzy poprowadzą tak drużynę, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy. Jestem tego pewien.

– Tym bardziej że sezon mieliście niemalże wyborny.
– W tym sezonie wygraliśmy większość spotkań, tak naprawdę przegrywając tylko jedno i niestety dla nas, to to decydujące o mistrzostwie Polski. Ten jeden mecz jechaliśmy w osłabieniu. Gdyby nie to, to wierzę, że losy mistrzostwa mogłyby się potoczyć inaczej.

– Speedrower jest sportem amatorskim, który wymaga wielu poświęceń. Dla Ciebie niedziela, to praktycznie dzień wyjęty z życia, prawda?
– Zgadza się. Niestety, ale wymaga wielu poświęceń, a niedzielne ściganie jest jednym z nich. Staram się to łączyć z rodziną, ale nie zawsze tak się da. W moim przypadku dochodzą jeszcze obowiązki służbowe, które również wypadają w niedzielę. Czasami trzeba wybrać, co dla człowieka jest ważniejsze. To jednak nie jest tylko mój problem, a każdego zawodnika. Przychodzi w życiu taki moment, w którym na jazdę na rowerze jest mniej czasu, niż chciałoby się go mieć.

– Pytam, bo kilku zawodników chce odpocząć od ścigania w lewo i zastanawiam się, czy twoje odejście ze Śląska, to „tylko” zmiana przynależności klubowej czy też jakiś rozbrat ze speedrowerem?
– Rozumiem ich i wcale się nie dziwię, bo sam zrobiłem przerwę w 2020 roku. Teraz wróciłem, choć nie na 100%, bo musiałem ustawić sobie jeszcze pewne sprawy i nie było czasu na regularne treningi. Mam nadzieję, że na następny sezon już się uda przyłożyć i wrócić do rywalizacji z najlepszymi zawodnikami w Polsce.

Szymon Kowalczyk w walce o punkty z Pawłem Kozłowskim

– Czyli nie kończysz jazdy, a to najważniejsze. O konkrety dotyczące twojej przyszłości nie zagaduję, bo i tak nie będziesz nic chciał czy też mógł zdradzić. Zatem zapytam, kiedy może wykrystalizować się temat twojej przynależności klubowej?
– Na początku stycznia powinniście poznać moją przynależność klubową.

– A zdradzisz ile ofert „leży na stole”?
– Na chwilę obecną trzy.

– A są to oferty tylko z CS Superligi, czy z CS 1. Ligi również się odezwały kluby?
– Są z obu lig, a rozmowy trwają. Nic więcej powiedzieć nie mogę.

– Ostatnie lata to nieco stagnacja transferowa. Oczywiście trochę działo się w Drwęcy Kaszczorek i Szarży Wrocław, gdy te zgłosiły się do ligi, ale takie ogólne ruchy można policzyć na palcach jednej ręki. Jak uważasz, czym spowodowane jest, że nagle w tym sezonie zrobił się taki ruch na rynku?
– Myślę, że głównie jest to spowodowane przepisami, jakie Polska Federacja Klubów Speedrowerowych wprowadzała w ostatnich latach. Raz zmieniało się na gorsze, raz na lepsze. W tej chwili mniej więcej mamy już wszystko jasne, czekamy tylko na kształt ligi i myślę, że sypnie transferami. Szykuje się ciekawy sezon.

– Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś coś jeszcze dodać na koniec od siebie?
– Chciałbym podziękować klubowi ze Świętochłowic za ostatnie lata, zawodnikom, zarządowi, całej rodzinie Basów, a także kibicom, z którymi mam wspaniały kontakt. Są to najbardziej fantastyczni kibice w speedrowerze. Do zobaczenia na torze, na pewno chętnie wrócę na tor w Świętochłowicach!

Zobacz również