czwartek, 13 majaCS Superliga - nowa jakość speedrowera
Shadow

Kosma Syrkowski: Uwielbiam podrywać z miejsc publiczność przy Bielańskiej (wywiad)

Kosma Syrkowski (fot. Bartosz Fryckowski)

TSŻ Schoenberger Toruń od lat skupia się na szkoleniu młodzieży. Jedną z twarzy młodej fali toruńskiego speedrowera jest Kosma Syrkowski. Torunianin w rozmowie z naszym serwisem ocenił ubiegły sezon oraz szanse na medal zawodników z Grodu Kopernika w nadchodzących rozgrywkach. 

Bartosz Fryckowski (cssuperliga.pl): Przed ubiegłym sezonem przez wiele osób TSŻ Schoenberger był wymieniany w gronie faworytów do tytułu. Was natomiast zabrakło nawet w fazie play-off. W środowisku słyniesz ze swoich dokładnych i merytorycznych analiz. Co za przyczynę porażki wykazała twoja ekspertyza? 
Kosma Syrkowski (TSŻ Schoenberger Toruń): W tym temacie dużo zostało już powiedziane, po prostu byliśmy gorsi i mniej przygotowani od innych drużyn z czołówki. Nie zawsze dysponowaliśmy pełnym i optymalnym składem. Do tego popełnialiśmy podstawowe błędy, przez które traciliśmy punkty.

– Przez ostatnie lata dążycie do medalu Drużynowych Mistrzostw Polski. Nastąpi to w 2021 roku? A jeśli tak, to jakie czynniki działają na waszą korzyść? 
– Odnośnie nadchodzącego sezonu mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że czuję się solidnie przygotowany. Dotyczy to zarówno sfery sprzętowej, jak i fizycznej. Liczę zatem, iż tegoroczne rozgrywki będą udane dla mnie i mojej drużyny. Mogę zagwarantować, że damy z siebie wszystko, aby po czterech latach powrócić na podium DMP.

– Duet juniorski, jaki stworzysz z Jakubem Sawińskim, jest oceniany jako jeden z najlepszych w CS Superlidze. Odczuwasz z tego tytułu presję? Czy raczej działa to na ciebie tylko motywująco? 
– Nie odczuwam żadnej presji. Znam nasze możliwości i wiem, że nasz duet będzie silnym punktem drużyny i będziemy przywozić cenne punkty w biegach juniorskich.

– Formacja juniorska TSŻ-u Schoenberger zimą się nieco uszczupliła. Do Drwęcy przeszedł Bartłomiej Sikorski, a do Hydro-Bud Szarży Wiktor Czerwiński. Zastąpić ich ma Filip Kowalski. W twojej ocenie ten zawodnik ma potencjał na duże zdobycze w CS Superlidze? 
– To jest trudne pytanie. Nie wiem, w jakiej formie sportowej jest mój rówieśnik po okresie przygotowawczym. Jeżeli Filip będzie ciężko i regularnie trenował to stać go na bycie solidnym juniorem.

– Tajemnicą nie jest, iż ze wspomnianym wyżej Wiktorem Czerwińskim się przyjaźnisz. Rozmawialiście na temat jego decyzji? 
– Nie chciałbym się wypowiadać za Wiktora. Oczywiście temat jego odejścia i przyczyny były przedmiotem naszych konwersacji. Przed Wiktorem ostatni rok w gronie juniorów i potrzebował nowego wyzwania.

– Nie będziemy lokować produktu, lecz do twojego gustu mocno przypadły opony z Indonezji. Co sprawia, że aż tak cenisz sobie opony tej firmy? 
Tak. To, jak najbardziej prawda. Jazda na indonezyjskich oponach to czysta przyjemność. Szczególnie jak są nowe, mają wtedy doskonałą przyczepność na każdym rodzaju nawierzchni. Dodatkowo są bezawaryjne i tanie. Jedyną ich wadą jest szybka ścieralność bieżnika, ale mimo wszystko są perfekcyjne.

– Na początku swojej kariery uchodziłeś za walczaka, dla którego nie ma pozycji straconej. Uważasz, że dalej jesteś takim zawodnikiem, czy wraz z wiekiem styl twojej jazdy uległ zmianie? 
– To prawda. Na torze nie boję się bezpośredniego kontaktu i uwielbiam podrywać z miejsc publiczność przy Bielańskiej. Zwłaszcza widowiskowymi atakami dzidą. Jest to naprawdę świetne uczucie. Mój styl jazdy raczej nie uległ zmianie, uważam go za swój atut. Choć czasem przydałoby się trochę chłodnej głowy.

– Jakie cele stawiasz przed sobą na nadchodzący sezon? 
– W tym roku nie przed sobą sztywnych celów. Chcę po prostu dalej się rozwijać, jeździć na miarę swoich możliwości, a sukcesy przyjdą same.

– Na grę w zakładach bukmacherskich jesteś jeszcze zbyt młody. Ale możesz brać udział w Lidze Typera CS Superligi. Kto twoim zdaniem odnotuje największy progres w dywizji „A” oraz kto według ciebie wygra dywizję „B”? I dlaczego akurat tak typujesz? 
– Jeżeli chodzi, o największy progres to myślę, że każdego z zawodników z TSŻ-u. Ciężko, żebyśmy pojechali jeszcze słabiej niż w ubiegłym sezonie (śmiech). Gdy chodzi o triumf w dywizji „B” to typuję Drwęcę Kaszczorek. Chłopaki bardzo się starają i widać, że wierzą w siebie i w swój potencjał.

źródło: inf. własna

Zobacz również