sobota, 22 styczniaCS Superliga

Jakub Sawiński: Wygrywamy i przegrywamy jako jedna drużyna (wywiad)

Jakub Sawiński (fot. Bartosz Fryckowski)

TSŻ Schoenberger Toruń od zawsze słynął z dobrych i utalentowanych wychowanków. Ostatnio na coraz szersze wody wypływa Jakub Sawiński, który w sezonie 2020 cieszył się ze srebra Indywidualnych Mistrzostw Polski do lat 16. W rozmowie z naszą redakcją młody torunianin opowiedział m.in. o swoim progresie i celach zespołu z Grodu Kopernika na rok 2021. 

Bartosz Fryckowski (cssuperliga.pl): W sezonie 2020 mogłeś się pochwalić największym progresem w CS Superlidze. Twoja średnia biegowa poprawiła się w stosunku do 2019 roku o 1,092 punktu na bieg. Myślałeś w ogóle o triumfie w tej klasyfikacji, czy stanowiło to dla ciebie miłą niespodziankę? 
Jakub Sawiński (TSŻ Schoenberger Toruń): Szczerze mówiąc w trakcie sezonu, jak i pod sam jego koniec nie wiedziałem, że poczyniłem aż taki progres. Triumf w tej klasyfikacji był dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Tak naprawdę przed tym sezonem jednym z moich głównych celów była równiejsza jazda bez zbędnych błędów w rozgrywkach ligowych. W sezonie 2019 ze swojej jazdy zwłaszcza w lidze byłem bardzo niezadowolony. Nawet jeśli w danym meczu forma dopisywała, to wkradały się nerwy oraz stres, który nie pozwalał mi na jazdę na zakładanym przeze mnie poziomie. Jednak już w tym roku podczas ligowych zmagań czułem się zdecydowanie pewniej. Dodatkową niespodzianką za triumf w klasyfikacji był komplet kół, które na treningach przejadą na pewno nie jedno okrążenie. Pomysł utworzenia tego rankingu uznaję za bardzo pozytywny oraz motywujący do dalszej pracy i jazdy na jeszcze lepszym poziomie.

– Statystyki jednak nie zawsze oddają stan faktyczny. Czułeś, że rzeczywiście poczyniłeś znaczący postęp? A jak tak to w których elementach? 
Tak jak mówisz średnia biegowa to nie wszystko. Za nami chyba najbardziej szalony sezon. Przez trwającą już ponad rok pandemię terminarz na sezon 2020 bardzo mocno „schudł”. Jednak rok ten pod względem mojej jazdy oceniam bardzo dobrze. Tak jak wcześniej wspominałem, w tym sezonie 2020 czułem się o wiele pewniej, jak w 2019 podczas meczów ligowych. Jak wiadomo, głowa pełni w każdej dyscyplinie znacząca rolę. Poprawiłem również swoje wyjścia spod taśmy, jednak do poziomu bardzo dobrego brakuje mi jeszcze całkiem sporo.

– TSŻ Schoenberger był jednym z pretendentów do medali CS Superligi. Jednak sezon skończyliście dopiero na 5. pozycji. Z perspektywy juniora, gdzie widziałeś przyczyny porażki? 
Naszym celem na sezon 2020 jako drużyny było miejsce na podium w CS Superlidze. Potoczyło się jednak trochę inaczej, jak zakładaliśmy przed rozpoczęciem rozgrywek i finalnie zajęliśmy piąta lokat. Myślę, że o braku awansu do play-off zadecydowały dwie porażki. Były to przegrane z Lwami Avia Częstochowa i ULKS-em Mustangiem Żołędowo. Moim zdaniem jednak nie ma co do tego wracać, wobec tego, co się już wydarzyło. Nie zmienimy przecież wyników tych meczy. Moim zdaniem z każdej porażki jako drużyna wyciągaliśmy wnioski, które tylko zaprocentują w naszej przyszłej jeździe. Wygrywamy i przegrywamy jako jedna drużyna. Przeżywamy razem chwile lepsze, jak i te gorsze.

– Myślisz, że cała drużyna wyciągnęła wnioski z sezonu 2020 i w nadchodzących rozgrywkach pokusicie się o powrót na podium?
Cenne lekcje z sezonu 2020 tylko przybliżą nas do walki o medale CS Superligi. Atmosfera w naszym zespole jest fantastyczna, każdy z nas stara się całym sobą pomagać innym kolegom z drużyny. Właśnie taką niesamowitą atmosferę bardzo mocno cenię sobie w TSŻ-cie Schoenberger.

– Duet juniorski stworzysz wraz z Kosmą Syrkowskim. Na papierze wyglądacie na jedną z lepszych i bardziej wyrównanych par do 18 roku życia w Dywizji A. Dobrze się dogadujecie na torze, jak i poza nim? 
Z Kosmą znam się od bardzo długa. Poznaliśmy się tak naprawdę w 2012 roku, kiedy to graliśmy w jednym klubie piłkarskim – KS Pomorzanin Toruń. W tej samej grupie co ja trenował również inny przyszły speedrowerzysta – Wiktor Czerwiński. Popularnemu Wiciowi z tego miejsca chciałbym życzyć powodzenia w nowych barwach klubowych. Przechodząc do Kosmy, na torze dogadujemy się bez słów. Jest typem walczaka. Poza torem również bardzo dobrze się dogadujemy. Już nie mogę doczekać się naszych wspólnych biegów. 

– Często mówi się, że sukces drużyny zależy w dużej mierze od najmłodszych. Odczuwasz z tego tytułu dużą presję? 
Moim zdaniem, aby drużyna zdobyła złoto w Drużynowych Mistrzostwach Polski, musi być bardzo mocno wyrównana. Każda ekipa musi mieć widocznego lidera lub liderów, lecz poza nimi dobre wyniki muszą robić pozostali zawodnicy. Rola juniorów również jest bardzo ważna. Jak to mawia klasyk bez dobrego juniora nie ma co liczyć na złoto DMP. Czy czuję z tego tytułu presję? Aż tak ogromnej nie. Wiem, że stać mnie na bardzo dobre wyniki. Mam nadzieję, że zdobyte przeze mnie punkty w rozrachunku pozwolą bić się nam o upragnione złote krążki CS Superligi.

– Od tego roku w życie wchodzą dodatkowe rozgrywki, a więc Młoda CS Superliga. Podoba ci się taka idea? Czy wcale nie planujesz startu w nowych zmaganiach? 
Oceniam tę inicjatywę bardzo dobrze. Projekt Młodej CS Superligi jest skierowany do zawodników młodych, dla których każdy bieg w zawodach to nowe doświadczenie i cenna lekcja. Po przejechanych biegach w Młodej CS Superlidze zawodnicy będą mieli o wiele łatwiejszą drogę do przyswojenia się w innych rozgrywkach. Także w tej głównej CS Superlidze. Co do moich startów w tychże rozgrywkach, to wszystko zależy od sztabu szkoleniowego TSŻ-u. Jeśli znajdzie się dla mnie miejsce w składzie, to na pewno w każdym biegu dam z siebie wszystko.

– Pod koniec sezonu podczas Drużynowego Pucharu Polski Juniorów w Częstochowie odniosłeś kontuzję. Czujesz jeszcze jej skutki? 
Podczas Pucharu Polski Drużyn Mieszanych w swoim pierwszym biegu chciałem zaatakować Marcela Gabora. Niestety, ale atak ten nie wyszedł i z całym impetem uderzyłem w wysoki krawężnik na częstochowskim owalu. Najbardziej obolała po moim wypadku była lewa dłoń oraz lewe kolano. Na szczęście skończyło się tylko na strachu i nie odczuwam żadnych skutków po tej kolizji. Zostały tylko blizny.

– Na przełomie lipca i sierpnia zaplanowane są Mistrzostwa Europy w Manchesterze. Stawiasz przed sobą jakieś cele na te zawody?
Chciałbym jak najlepiej zaprezentować się na tej imprezie. Myślę, że realnym celem będzie zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce w kategorii do lat 18. Moim marzeniem jest również możliwość występu w Reprezentacji Polski juniorów. Dotychczas miałem możliwość przyodziania biało-czerwonych barw, podczas test meczu Polska vs Reszta Świata, który odbywał się w Żołędowie. Atmosfera podczas tego spotkania była niesamowita i chciałbym przeżyć takie emocje jeszcze raz.

– W wolnym czasie uwielbiasz jeździć rowerem górskim. Poleciłbyś czytelnikom z Grodu Kopernika jakieś malownicze trasy? 
Tak jak mówisz, w wolnym czasie bardzo lubię jeździć na rowerze górskim. Jesteśmy z moim Tatą troszkę świrami w tym temacie. Jakie trasy polecam w Toruniu? Ostatnio na mojej liście ulubionych tras znajdują się ścieżki w lesie za toruńskim lotniskiem. Jest to trasa typu single track, czyli to, co lubię chyba najbardziej z kolarstwa górskiego. Liczne zjazdy, jak i przewyższenia. Na takich singlach naprawdę można zrobić formę.

– Dość mocno interesujesz się Formułą 1. Myślisz, że ktoś przełamie w sezonie 2021 hegemonię Mercedesa, czy to jeszcze nie pora? 
Jak u praktycznie każdego Polaka zainteresowanego Formułą 1, pasję do królowej motorsportu zaszczepił we mnie Robert Kubica. Myślę, że Mercedes będzie dalej dominował jak w ostatnich latach. Lewis Hamilton zdobędzie swój ósmy tytuł Mistrza Świata. Dlaczego tak myślę? Niemiecki zespół od początku ery hybrydowej, czyli od sezonu 2014 dominuje w stawce F1. W dzisiejszych czasach wygrywa zazwyczaj ten kierowca, który dysponuje najlepszym samochodem, lecz nie umiejętnościami. Przykładem na to był występ George’a Russell’a w barwach Mercedesa, podczas GP Sakhiru w tym roku. Jeżdżący na co dzień Russell w najgorszym teamie w stawce, będącym w dołku zespole Williams Racing z powodu pozytywnego testu na Covid-19 Lewisa Hamiltona zastąpił Brytyjczyka na GP Sakhiru. Fantastyczna sobotnia czasówka George’a, którą skończył na drugiej pozycji, już dawała mocno do myślenia. W wyścigu, gdyby nie błąd zespołu Brytyjczyk skończyłby GP na pierwszym miejscu. Taka właśnie jest dzisiejsza Formuła 1. Pora na przełamanie hegemonii Mercedsa przyjedzie moim zdaniem za rok. W sezonie 2022 FIA zapowiedziało rewolucje w F1. Włodarze królowej motorsportu mają ograniczać i przy tym kontrolować budżety zespołów, tak aby coraz bardziej wyrównywać szanse wszystkich ekip. Do tego dochodzi również nowy projekt bolidu z między innymi wprowadzenie 18nasto calowych kół. W tym sezonie moim zdaniem warto śledzić poczynania zespołu McLarena. Ciekawy skład kierowców w osobach Daniela Ricciardo oraz Lando Norrisa. Do tego konkurencyjne auto, które ma dać zespołu możliwość na walkę o miejsca na podium. 

źródło: inf. własna


Zobacz również