poniedziałek, 27 wrześniaCS Superliga - nowa jakość speedrowera
Shadow

Gnieźnieński owal jest dla niego za krótki, a wrocławski nie jest mu straszny

Kamil Bielaczek (fot. Dorota Wiśniewska)

Drużynowy Mistrz Polski nie zwalnia tempa. W minioną sobotę MS Śląsk Świętochłowice obalił gnieźnieńską twierdzę potwierdzając, że trzeci złoty medal jest celem numer jeden na ten sezon. Ważna w realizacji tego celu jest postawa każdego zawodnika.

Ostatni weekend dla Śląska Świętochłowice był bardzo intensywny, bowiem w sobotę rywalizowali oni w Gnieźnie, z kolei nazajutrz u siebie podejmowali LKS Szawer Leszno. Zdecydowanie cięższy dla mistrza kraju był wyjazd do pierwszej stolicy Polski, gdzie o końcowym wyniku decydował dopiero ostatni wyścig. Ostatecznie to Śląsk wywiózł dwa oczka. – Całe spotkanie było bardzo wyrównane. Razem z drużyną byliśmy jednak, jak jedna pięść, każdy dał z siebie 110% i dzięki temu, jesteśmy pierwszą ekipą, która pokonała miejscowych na ich torze, co nas niezmiernie cieszy – mówi nam Kamil Bielaczek.

Dla naszego rozmówcy mecz w Gnieźnie był dosyć słodko-gorzki. Z jednej strony nieco słabsza postawa indywidualna (10 punktów – 2,2*,4,2 – dop. aut.), ale z drugiej strony w jego wyścigach Śląsk odniósł m.in. remis i dwa zwycięstwa. – Zawsze jestem zdania, że jedzie się na konto drużyny, a nie indywidualne. Myślę, że pokazałem na co mnie stać i będę chciał to utrzymać.

Niewykluczone, że wynik starszego z braci Bielaczków byłby tego dnia okazalszy, gdyby bardziej lubił się on z tamtejszym owalem. – Tor w Gnieźnie na pewno nie należy do moich ulubionych. Jak dla mnie, to jest on po prostu za krótki, ale nie ma co narzekać, bo musimy sobie radzić na każdym torze i w każdych warunkach.

W niedzielę podopieczni Mirosława Basa rywalizowali już u siebie, a ich rywalem był LKS Szawer Leszno. Gospodarze na prowadzenie wyszli już po drugim biegu i nie oddali go do samego końca. – Bardzo się cieszymy, że wygraliśmy, a najbardziej z faktu, że zwyciężyliśmy tym razem przed własną publicznością. Czy to spotkanie było łatwe… Tak i nie. Od początku, to my rozdawaliśmy karty w meczu, ale nie był to aż taki łatwy wyczyn, ponieważ drużyna Szawera cały czas dzielnie walczyła. Spotkanie było na pewno niezmiernie ciekawe.

Kamil Bielaczek tego dnia zapisał przy swoim nazwisku piętnaście punktów (4,3,4,2,2 – dop. aut.) i był jednym z filarów MS Śląska w drodze po kolejne ligowe zwycięstwo. – Oczywiście, że jestem zadowolony. Dałem z siebie wszystko i myślę, że pokazałem drużynie, że może na mnie liczyć.

Dobra postawa na torze zaowocowała również nagrodą Zawodnika Meczu i nominacją do Zawodnika Kolejki. – Nie spodziewałem się, że zostanę zawodnikiem meczu. Taka nagroda daje na pewno mocnego kopa i będę pracował nad tym, aby być takim zawodnikiem znacznie częściej.

Teraz przed zawodnikami 7. kolejka CS SuperligiMS Śląsk uda się w niedzielę do Wrocławia, gdzie zmierzy się z tamtejszą Hydro-Bud Szarżą, która w miniony weekend mocno postraszyła na torze przy ul. Starzyńskiego 10a tamtejsza Lwy Avia. – Tak jak zawsze, jedziemy po zwycięstwo. Na Memoriale Kuby Kroczaka pokazaliśmy, że wrocławski owal nie jest nam straszny i będziemy chcieli wygrać, jak największą liczbą punktów – kończy nasz rozmówca.

Zobacz również