poniedziałek, 27 wrześniaCS Superliga - nowa jakość speedrowera
Shadow

Daniel Kamionka: Awans do play-off się oddalił, ale…

Daniel Kamionka (z lewej), Dominik Rzepka (fot. Kazimierz Kuchta)

Cztery mecze i pięć punktów. Jak na razie PKS Victoria PoczesnaCS Superlidze nie radzi sobie źle, ale w klubie z województwa śląskiego zdają sobie sprawę, że kwestia awansu mocno odjechała wraz z bardzo dobrymi wynikami ULKS Mustanga Żołędowo.

W chwili obecnej pocześnianie w ligowej tabeli zajmują drugie miejsce, choć pamiętać należy, że zespoły mają nierówną liczbę objechanych spotkań. W tej chwili ich strata do lidera wynosi cztery punkty, a tamtejsi zawodnicy zdają sobie sprawę, że porażką na własnym torze z Mustangiem Żołędowo – Awans do play-off faktycznie się oddalił, ale nic nie jest jeszcze przesądzone. Będziemy walczyć do ostatniego meczu, o jak najwyższą lokatę na koniec sezonu. Ponieśliśmy porażkę z jednym z jednym z faworytów naszej dywizji, ale bierzemy to na klatę. Nie rozpamiętujemy tego meczu, wyciągamy wnioski i jedziemy dalej – mówi w rozmowie z CSSuperliga.pl – Daniel Kamionka.

Pierwsza seria startów na obiekcie położonym w Bargłach miała wyrównany przebieg, o czym świadczyć może wynik 20:19 po czwartym wyścigu. Zwycięstwo 7:3 Mustanga w piątym biegu sprawiło, że to przyjezdni wyszli na prowadzenie i nie oddali go do samego końca. – Osobiście oceniałem ten mecz tak 50/50. Losy meczu potoczyły się jednak tak, że goście zainkasowali dwa duże punkty.

Nasz gość w sobotnie popołudnie nie miał powodów do zadowolenia, bo nie dość, że jego team przegrał, to on indywidualnie uzyskał ledwie dziewięć punktów z bonusem. – Poojechałem bardzo słabe zawody i oczekuję od siebie znacznie więcej. Rok temu w meczu z Żołędowie, również na własnym torze, też pojechałem słabo. Jakoś ten rywal mi kompletnie nie leży. Drużynowo, jak i indywidualnie mecz do zapomnienia i skupiam się na kolejnych startach.

Nazajutrz do Poczesnej na ligowe starcie zawitała Filu-Bud Szarża II Wrocław, która lepiej weszła w to spotkanie obejmując prowadzenie za sprawą triumfu 7:3 w 3. biegu dnia. Gospodarze odrobili jednak w gonitwie piątej, a w szóstej przechylili wynik na swoją korzyść. – Racja, wrocławianie postawili nam się w pierwszych wyścigach, ale nie byłem tym faktem zszokowany. To jest sport i tu się wszystko może zdarzyć. Do każdego rywala podchodzimy z szacunkiem i nikogo nie lekceważymy. W dalszej części meczu, to my przejęliśmy inicjatywę i kontrolowaliśmy przebieg meczu. Jechaliśmy wtedy na większym luzie, bardziej pewni siebie.

Starcie z teamem z Dolnego Śląska było lepszym meczem nie tylko dla całej drużyny, ale również i dla samego Kamionki, który w niedzielę przy swoim nazwisku zapisał 14 punktów z bonusem (4,3,3*,2,2 – dop. aut.). – Mecz z Wrocławiem był dla mnie znacznie lepszy, niż ten z Żołędowem, ale dalej mam zastrzeżenia, co do swoich występów. Ten sezon jest dla mnie trudny, mam mniej czasu i energii na treningi, czy wyjazdy po Polsce i może stąd się bierze taka obniżka wyników względem ubiegłego roku. Liczę, że końcówka sezonu będzie lepsza w moim wykonaniu i wygramy jeszcze niejedno spotkanie.

Zobacz również