poniedziałek, 27 wrześniaCS Superliga - nowa jakość speedrowera
Shadow

Adrian Mokras: Jeżdżąc dla obcego miasta nie odczuwałem motywacji do treningów (wywiad)

Adrian Mokras (fot. Kazimierz Kuchta)

Zielonogórzanin Adrian Mokras powrócił do rywalizacji w Drużynowych Mistrzostwach Polski, w niedzielę, 23 maja 2021 roku, podczas meczu w Poczesnej. Jego zespołem w CS Superlidze jest Filu-Bud Szarża II Wrocław. Na łamach naszego serwisu wychowanek ZKS-u Zielona Góra opowiedział co dlaczego wraca i co robił przez okres swojej absencji.

Bartosz Fryckowski (cssuperliga.pl): Co robił Adrian Mokras, kiedy nie było go na speedrowerowych torach?
– Szkoła, praca, znajomi, normalne życie. Ukończyłem również kilka biegów z cyklu Runmageddon, jeśli mówimy o aktywnościach typowo sportowych. W tym roku również planuje występ w paru takich imprezach.

– Tak naprawdę z poważnym ściganiem pożegnałeś się w ostatnim sezonie w gronie juniorów. Czy bezpośrednim powodem tej decyzji była przegrana walka o skład w LKS Szawer Leszno? Czy było to bardziej złożone?
– Już przed rozpoczęciem sezonu 2018 miałem wiele myśli, żeby sobie odpuścić. Po prostu jeżdżąc dla obcego miasta, nie odczuwałem motywacji do treningów, a ich brak przełożył się na słabszą formę. Poskutkowało to mniejszą ilością występów w podstawowym składzie. Wiec w obu pytaniach jest ziarenko prawdy.

– Żałujesz tego rozbratu? Swego czasu uchodziłeś za duży talent.
– Gdybym wtedy jeździł dla Zielonej Góry, to pewnie bym żałował. Byłem zawodnikiem klubu z Leszna i wiedziałem, że nic innego nie pozostaje jak zawiesić tymczasowo karierę. Mówiąc w skrócie, nie żałuję.

 – Co skłoniło cię do powrotu?
– Tak naprawdę nie było sezonu, gdzie nie przyszedłem na trening ZKS-u czy słynny Turniej Winobraniowy. Ten sport ciągle we mnie siedział. Jeśli chodzi o powrót w tym roku to z cała pewnością najbardziej zaangażowana osobą był Paweł Kokot. Gdyby nie on to nie byłoby całego projektu Harpagan, a jednocześnie mnie. Gdy deklaracje startów zgłaszali kolejni zawodnicy tacy, jak Krystian Górniaczyk czy Kacper Drozdowski, to wiedziałem, ze nie mogę odpuścić.

– Za Tobą pierwszy występ w CS Superlidze. Jak go oceniasz?
– Mówiąc zupełnie szczerze, jestem zadowolony. Jechałem pierwszy raz na torze w Poczesnej. Przez późne przygotowanie toru w Zielonej Górze oraz wyjazd na delegacje w pracy do momentu tego spotkania miałem więcej odjechanych biegów w sparingach i meczach Harpagana Zielona Góra niż na samych treningach. A to od razu rzuca się w oczy, gdyż zawsze byłem zawodnikiem bardzo walecznym na trasie, a na ten moment jeszcze tego brakuje w mojej jeździe.

– Jakie masz dalsze plany związane ze speedrowerem?
– Ten sezon traktuje bardziej na zasadzie objeżdżania się, dobrej zabawy, dogrania sprzętu. Bardziej ambitne plany mam na przyszły rok.

– Przyszły rok, czyli powrót Winnego Grodu na ligową mapę Polski?
– Właśnie dlatego takie plany mam dopiero na sezon 2022. Miejmy nadzieje, że nie zakończy się to tylko na rozmowach i za rok ujrzycie nas wszystkich w jednym klubie.

– Na torach brakowało Cię trzy lata. Co twoim zdaniem zmieniło się w speedrowerze?
– Z całą pewnością otoczka medialna robi spore wrażenie, za co szacunek dla chłopaków. Jeśli chodzi o poziom czysto sportowy, to wydaje mi się on niestety coraz słabszy. Mało też się zmieniło w podejściu niektórych ludzi do tego sportu w wielu miastach, ale to już temat na inny wywiad.

źródło: inf. własna

Zobacz również